Spójnia :: Wywiad



Archiwum

 
Plik
 

Wywiad z Damianem Wasiakiem...


z dnia: 2014-04-23

Zachęcamy do przeczytania wywiadu z Naszym trzecioligowcem - Damianem Wasiakiem. Miłego czytania!

Cześć. Przedstaw się nam powiedz skąd jesteś i gdzie mieszkasz?

- Cześć! Nazywam się Damian Wasiak i mieszkam w Nowym Dworze Mazowieckim, a dokładnie Modlinie, który na pewno jest każdemu bliżej znany. Tutaj się także urodziłem.

Jakie do tej pory reprezentowałeś kluby i w jakim grasz obecnie?

- Do tej pory reprezentowałem dwa kluby. Pierwszym z nich był NOSIR Nowy Dwór Mazowiecki, gdzie zaczynałem grać w wieku 9 lat. Drugim i zarówno tym, w którym występuję obecnie jest KS Spójnia Warszawa, do której trafiłem dwa sezony temu.

Jaki miałeś bilans gier w 5 lidze w barwach Nowego Dworu (opowiedz o poszczególnych sezonach)?

- W 5 lidze w barwach Nowego Dworu występowałem bodajże przez trzy sezony. Pierwszy był oczywiście dużą porażką, gdzie wygrałem dwie lub trzy gry indywidualne. Większość meczy siedziałem na ławce, jednak bardzo często trener wpuszczał mnie choćby na jednego singla. Kolejny sezon wypadł już o wiele lepiej. Spokojnie przebiłem się do pierwszego składu, dzięki czemu wystąpiłem w każdym meczu. Jak się później okazało zyskałem wtedy dużo pewności oraz przede wszystkim ogrania. Bilans gier wynosił wtedy około 50%. Ostatni sezon był już bardzo dobrym wynikiem, gdzie przegrywałem pojedyncze partie. Sądzę, że zaprocentowało tutaj właśnie te ogranie z poprzedniego sezonu. Stałem się liderem drużyny i chciałem poprowadzić ją do awansu. Niestety troszkę nam zabrakło i nie udało się. W 5 lidze rozegrałem jeszcze jeden sezon w barwach Spójni. Wystąpiłem w każdym spotkaniu, a moim końcowym bilansem było 100%. Nie przegrałem żadnej gry indywidualnie, jedynie w deblu odniosłem dwie porażki.

Co Cię skłoniło do przejścia do Spójni?

- Zmiana klubu była spowodowana przede wszystkim rozpadem drużyny w Nowym Dworze. Wchodzące przepisy wykluczyły NOSIR z rozgrywek drużynowych, a podłączenia się do innego klubu lub założenia nowego nie udało się zrealizować. Wtedy przypomniałem sobie o propozycji przejścia na Spójnię, którą dostałem jeszcze przed sezonem na obozie w Nowym Targu. Stwierdziłem, że najlepszym rozwiązaniem będzie skorzystać z tej propozycji. Jedyne czego żałowałem, że nie zrobiłem tego przed sezonem, przez co musiałem grać jako niestowarzyszony. Nie miało to większego wpływu na moje treningi, a trenerzy i tak traktowali mnie jako swojego zawodnika, z czego na pewno się cieszyłem.

Ile razy w tygodniu i po ile godzin trenujesz w Spójni oraz z kim?

- Trenuję, a przynajmniej staram się trenować pięć razy w tygodniu po dwie godziny. Niestety mam wiele obowiązków związanych ze szkołą i nie zawsze mogę sobie pozwolić na trening. Z tego powodu czasami wypada mi jakiś jeden w tygodniu, jednak te cztery zawsze próbuję zrobić. Trenuję dosłownie z każdym. Dużo godzin spędzam na pewno grając z lepszymi zawodnikami, czyli naszymi pierwszoligowcami lub drugoligowcami. Przychodzą jednak także takie momenty, gdzie jak każdy w naszej grupie muszę zagrać z młodszym zawodnikiem i poświęcić mu trochę swojego czasu. Coraz więcej trenuję z trenerem na piłki, co bardzo mi pomaga i według mnie jest to chyba jedno z najlepszych ćwiczeń.

W której występujesz lidze i jaki masz bilanse gier?

- Obecnie występuję w trzeciej lidze. Pierwsza runda rozgrywek nie była dobra zarówno dla mnie jak i całego zespołu. Chcieliśmy walczyć o pierwszą trójkę, aby zapewnić sobie utrzymanie, a przy okazji zagrać w grupie walczącej o awans do drugiej ligi. Naszych planów nie udało się zrealizować i po kilku „wpadkach” zajęliśmy czwarte miejsce w tabeli, które utrzymujemy do dziś. Jest to jedyne miejsce, które zapewnia utrzymanie w lidze bez grania baraży, więc cel na drugą rundę został ustalony sam w sobie. Ja rewanże zacząłem o wiele lepiej, ponieważ w ośmiu pojedynkach przegrałem tylko jednego seta. Mój bilans jest oczywiście dodatni, jednak postaram się go jeszcze poprawić, a do końca sezonu zostały nam trzy najważniejsze mecze z bezpośrednimi rywalami w walce o wygranie grupy spadkowej.

Wymień swoje największe sportowe sukcesy.

- Jednym z największych moich sportowych sukcesów był awans na „półfinały” Drużynowych Mistrzostw Polski Juniorów (3 miejsce na Mistrzostwach Mazowsza), gdzie niestety przegraliśmy decydujący mecz o wyjście na same finały z Dojlidami Białystok. Niestety przegraliśmy go w dużym stopniu przeze mnie, ponieważ z góry było ustalone, że z jednym z zawodników Białegostoku raczej punktów nie zdobędziemy, a ja występując na pozycji numer trzy miałem wtedy dorzucić najważniejsze oczko. Niestety przegrałem to spotkanie. Drugim najważniejszym sukcesem było wyjście na I OTK Kadetów dwa sezony temu. W tamtym systemie bardzo ciężko było zagrać na tak dużej imprezie. Mi się udało, jednak w drodze do sukcesu stoczyłem wiele niesamowitych pojedynków, w których byłem także blisko porażki przekreślającej moje szanse na wyjście. Najpierw zająłem trzecie miejsce na I WTK, a następnie udało mi się zająć jedno z premiowanych awansem miejsc na tzw. „strefie”. Ponadto zajmowałem dwa razy drugie miejsca na WTK Młodzików. Akurat wtedy tylko zwycięzca awansował na OTK…

Jakie są Twoje cele lub marzenia sportowe?

- Cele mam ustalone przed każdym sezonem i z nich będę się rozliczał sam ze sobą. Warto bardziej wspomnieć o marzeniu sportowym. Mianowicie chciałbym wystąpić z Orzełkiem na piersi w Naszej reprezentacji. Nie zapomnijmy, że to marzenia, ale jak mówią… Marzenia warto spełniać 

Jakie jest twoje hobby, co lubisz robić w wolnych chwilach, jakiej słuchasz muzyki i jakie filmy lubisz oglądać?

- Lubię bawić się muzyką lub filmami tworząc coś samemu. Moim hobby mogę także nazwać zajmowanie się tenisem stołowym pisząc różne artykuły, robiąc zdjęcia czy pomagając po prostu w prowadzeniu naszej strony internetowej, na którą oczywiście serdecznie zapraszam. W wolnych chwilach, których mam bardzo mało lubię usiąść i odpocząć lub zdrzemnąć się. Muzyką, którą szczególnie słucham jest polski Rap, jednak w każdym gatunku potrafię dostrzec coś fajnego, jeśli dany kawałek wpadnie mi w ucho. Jeśli chodzi o filmy to zdecydowanie lubię komedie.

Opowiedz nam swój najciekawszy stoczony pojedynek w karierze.

- Było ich na pewno bardzo wiele, jednak chyba najciekawszym był mecz o wyjście na półfinały kadetów, czyli I WTK Kadetów, gdzie toczyłem walkę z Piotrkiem Ogrodnikiem. Po dwóch bardzo dobrych setach prowadziłem 2:0, a w trzecim wypracowałem sobie przewagę 9:3. Kiedy zwycięstwo było tak blisko Piotrek ruszył do przodu i wygrał tego seta, po czym następnego także i w piątym to On był bliżej zwycięstwa prowadząc 9:6. Wtedy ja poprosiłem o czas, a po powrocie do stołu zdobyłem kolejne pięć punktów wygrywając ostatecznie 3:2 najważniejsze spotkanie dla mnie w tym turnieju.

Dużo dała Ci zmiana barw klubowych?

- Zmiana barw klubowych w stu procentach dała mi bardzo wiele. Przede wszystkim trenera, z którym mogę pracować i który może mnie czegoś nauczyć. Ponadto o wiele treningów więcej, a także sparingpartnerów o których mogłem do tej pory tylko pomarzyć. Gdybym nie zmienił klubu nie występowałbym prawdopodobnie w rozgrywkach trzeciej ligi. Nie dałbym sobie nawet szansy na jakąkolwiek wyższą ligę oraz to, że kiedyś mogę coś osiągnąć
.
Gdybyś dostał jutro propozycję od innego klubu na grę w 2 lidze to przyjąłbyś ją i odszedł ze Spójni po sezonie?

- W tym momencie nawet nie rozważałbym takiej opcji. Spójnia jest najlepszym klubem do rozwoju dla mnie w okolicy. Niedaleko się uczę, a na treningi mogę jeździć chyba tylko właśnie tam. Jak wcześniej napisałem „najlepszym klubem do rozwoju” i właśnie to się dla mnie liczy. Wiadomo, że rozgrywki o klasę wyższą niż te w jakich teraz występuję przyciągają, jednak jest to dla mnie bardziej motywujące, aby na tyle trenować, żeby móc występować w tych rozgrywkach na Spójni. W przyszłym sezonie będę ostatni rok juniorem. Wiąże się to z wieloma celami, w których zrealizowaniu może pomóc mi Spójnia, dlatego tam zostaję, a może na tyle zyskam uznanie trenera, że da mi szansę występów w drugiej lidze. Czemu nie? Ja na pewno będę się o to starać swoją pracą.

Jaki jest Twój cel na zbliżający się powoli III WTK Juniorów? Które miejsce będzie dla Ciebie sukcesem a które porażką?

- Celem jest solidna i dobra gra, na którą mnie stać. Chcę pokazać wszystko co potrafię, a wtedy nie będę bał się o wynik. Porażką będzie dla mnie kolejne miejsce poza szesnastką, do której nie wszedłem w tym sezonie, a sukcesem tak jak wspomniałem dobra gra, brak skrupułów, a przede wszystkim poradzenie sobie ze stresem. Jeśli chodzi o konkretne miejsce to sądzę, że pierwsza ósemka byłaby dobrym wynikiem. Na pewno nie ułatwi mi tego moje rozstawienie spowodowane słabymi występami na pierwszych dwóch WTK.

Damianowi dziękujemy za udzielenie wywiadu i życzymy udanego występu na zbliżającym się III WTK Juniorów oraz aby w przyszłości spełnił swe marzenie.

Rozmawiał: Dawid Wilamowski