Spójnia :: Wywiad



  Archiwum roku 2014, według miesięcy ...

4

  Archiwum roku 2013, według miesięcy ...

431

  Archiwum roku 2012, według miesięcy ...

121110

Wyjdź

 
Plik
 

Wywiad z Damianem Wasiakiem...


z dnia: 2014-04-23

Zachęcamy do przeczytania wywiadu z Naszym trzecioligowcem - Damianem Wasiakiem. Miłego czytania!

Cześć. Przedstaw się nam powiedz skąd jesteś i gdzie mieszkasz?

- Cześć! Nazywam się Damian Wasiak i mieszkam w Nowym Dworze Mazowieckim, a dokładnie Modlinie, który na pewno jest każdemu bliżej znany. Tutaj się także urodziłem.

Jakie do tej pory reprezentowałeś kluby i w jakim grasz obecnie?

- Do tej pory reprezentowałem dwa kluby. Pierwszym z nich był NOSIR Nowy Dwór Mazowiecki, gdzie zaczynałem grać w wieku 9 lat. Drugim i zarówno tym, w którym występuję obecnie jest KS Spójnia Warszawa, do której trafiłem dwa sezony temu.

Jaki miałeś bilans gier w 5 lidze w barwach Nowego Dworu (opowiedz o poszczególnych sezonach)?

- W 5 lidze w barwach Nowego Dworu występowałem bodajże przez trzy sezony. Pierwszy był oczywiście dużą porażką, gdzie wygrałem dwie lub trzy gry indywidualne. Większość meczy siedziałem na ławce, jednak bardzo często trener wpuszczał mnie choćby na jednego singla. Kolejny sezon wypadł już o wiele lepiej. Spokojnie przebiłem się do pierwszego składu, dzięki czemu wystąpiłem w każdym meczu. Jak się później okazało zyskałem wtedy dużo pewności oraz przede wszystkim ogrania. Bilans gier wynosił wtedy około 50%. Ostatni sezon był już bardzo dobrym wynikiem, gdzie przegrywałem pojedyncze partie. Sądzę, że zaprocentowało tutaj właśnie te ogranie z poprzedniego sezonu. Stałem się liderem drużyny i chciałem poprowadzić ją do awansu. Niestety troszkę nam zabrakło i nie udało się. W 5 lidze rozegrałem jeszcze jeden sezon w barwach Spójni. Wystąpiłem w każdym spotkaniu, a moim końcowym bilansem było 100%. Nie przegrałem żadnej gry indywidualnie, jedynie w deblu odniosłem dwie porażki.

Co Cię skłoniło do przejścia do Spójni?

- Zmiana klubu była spowodowana przede wszystkim rozpadem drużyny w Nowym Dworze. Wchodzące przepisy wykluczyły NOSIR z rozgrywek drużynowych, a podłączenia się do innego klubu lub założenia nowego nie udało się zrealizować. Wtedy przypomniałem sobie o propozycji przejścia na Spójnię, którą dostałem jeszcze przed sezonem na obozie w Nowym Targu. Stwierdziłem, że najlepszym rozwiązaniem będzie skorzystać z tej propozycji. Jedyne czego żałowałem, że nie zrobiłem tego przed sezonem, przez co musiałem grać jako niestowarzyszony. Nie miało to większego wpływu na moje treningi, a trenerzy i tak traktowali mnie jako swojego zawodnika, z czego na pewno się cieszyłem.

Ile razy w tygodniu i po ile godzin trenujesz w Spójni oraz z kim?

- Trenuję, a przynajmniej staram się trenować pięć razy w tygodniu po dwie godziny. Niestety mam wiele obowiązków związanych ze szkołą i nie zawsze mogę sobie pozwolić na trening. Z tego powodu czasami wypada mi jakiś jeden w tygodniu, jednak te cztery zawsze próbuję zrobić. Trenuję dosłownie z każdym. Dużo godzin spędzam na pewno grając z lepszymi zawodnikami, czyli naszymi pierwszoligowcami lub drugoligowcami. Przychodzą jednak także takie momenty, gdzie jak każdy w naszej grupie muszę zagrać z młodszym zawodnikiem i poświęcić mu trochę swojego czasu. Coraz więcej trenuję z trenerem na piłki, co bardzo mi pomaga i według mnie jest to chyba jedno z najlepszych ćwiczeń.

W której występujesz lidze i jaki masz bilanse gier?

- Obecnie występuję w trzeciej lidze. Pierwsza runda rozgrywek nie była dobra zarówno dla mnie jak i całego zespołu. Chcieliśmy walczyć o pierwszą trójkę, aby zapewnić sobie utrzymanie, a przy okazji zagrać w grupie walczącej o awans do drugiej ligi. Naszych planów nie udało się zrealizować i po kilku „wpadkach” zajęliśmy czwarte miejsce w tabeli, które utrzymujemy do dziś. Jest to jedyne miejsce, które zapewnia utrzymanie w lidze bez grania baraży, więc cel na drugą rundę został ustalony sam w sobie. Ja rewanże zacząłem o wiele lepiej, ponieważ w ośmiu pojedynkach przegrałem tylko jednego seta. Mój bilans jest oczywiście dodatni, jednak postaram się go jeszcze poprawić, a do końca sezonu zostały nam trzy najważniejsze mecze z bezpośrednimi rywalami w walce o wygranie grupy spadkowej.

Wymień swoje największe sportowe sukcesy.

- Jednym z największych moich sportowych sukcesów był awans na „półfinały” Drużynowych Mistrzostw Polski Juniorów (3 miejsce na Mistrzostwach Mazowsza), gdzie niestety przegraliśmy decydujący mecz o wyjście na same finały z Dojlidami Białystok. Niestety przegraliśmy go w dużym stopniu przeze mnie, ponieważ z góry było ustalone, że z jednym z zawodników Białegostoku raczej punktów nie zdobędziemy, a ja występując na pozycji numer trzy miałem wtedy dorzucić najważniejsze oczko. Niestety przegrałem to spotkanie. Drugim najważniejszym sukcesem było wyjście na I OTK Kadetów dwa sezony temu. W tamtym systemie bardzo ciężko było zagrać na tak dużej imprezie. Mi się udało, jednak w drodze do sukcesu stoczyłem wiele niesamowitych pojedynków, w których byłem także blisko porażki przekreślającej moje szanse na wyjście. Najpierw zająłem trzecie miejsce na I WTK, a następnie udało mi się zająć jedno z premiowanych awansem miejsc na tzw. „strefie”. Ponadto zajmowałem dwa razy drugie miejsca na WTK Młodzików. Akurat wtedy tylko zwycięzca awansował na OTK…

Jakie są Twoje cele lub marzenia sportowe?

- Cele mam ustalone przed każdym sezonem i z nich będę się rozliczał sam ze sobą. Warto bardziej wspomnieć o marzeniu sportowym. Mianowicie chciałbym wystąpić z Orzełkiem na piersi w Naszej reprezentacji. Nie zapomnijmy, że to marzenia, ale jak mówią… Marzenia warto spełniać 

Jakie jest twoje hobby, co lubisz robić w wolnych chwilach, jakiej słuchasz muzyki i jakie filmy lubisz oglądać?

- Lubię bawić się muzyką lub filmami tworząc coś samemu. Moim hobby mogę także nazwać zajmowanie się tenisem stołowym pisząc różne artykuły, robiąc zdjęcia czy pomagając po prostu w prowadzeniu naszej strony internetowej, na którą oczywiście serdecznie zapraszam. W wolnych chwilach, których mam bardzo mało lubię usiąść i odpocząć lub zdrzemnąć się. Muzyką, którą szczególnie słucham jest polski Rap, jednak w każdym gatunku potrafię dostrzec coś fajnego, jeśli dany kawałek wpadnie mi w ucho. Jeśli chodzi o filmy to zdecydowanie lubię komedie.

Opowiedz nam swój najciekawszy stoczony pojedynek w karierze.

- Było ich na pewno bardzo wiele, jednak chyba najciekawszym był mecz o wyjście na półfinały kadetów, czyli I WTK Kadetów, gdzie toczyłem walkę z Piotrkiem Ogrodnikiem. Po dwóch bardzo dobrych setach prowadziłem 2:0, a w trzecim wypracowałem sobie przewagę 9:3. Kiedy zwycięstwo było tak blisko Piotrek ruszył do przodu i wygrał tego seta, po czym następnego także i w piątym to On był bliżej zwycięstwa prowadząc 9:6. Wtedy ja poprosiłem o czas, a po powrocie do stołu zdobyłem kolejne pięć punktów wygrywając ostatecznie 3:2 najważniejsze spotkanie dla mnie w tym turnieju.

Dużo dała Ci zmiana barw klubowych?

- Zmiana barw klubowych w stu procentach dała mi bardzo wiele. Przede wszystkim trenera, z którym mogę pracować i który może mnie czegoś nauczyć. Ponadto o wiele treningów więcej, a także sparingpartnerów o których mogłem do tej pory tylko pomarzyć. Gdybym nie zmienił klubu nie występowałbym prawdopodobnie w rozgrywkach trzeciej ligi. Nie dałbym sobie nawet szansy na jakąkolwiek wyższą ligę oraz to, że kiedyś mogę coś osiągnąć
.
Gdybyś dostał jutro propozycję od innego klubu na grę w 2 lidze to przyjąłbyś ją i odszedł ze Spójni po sezonie?

- W tym momencie nawet nie rozważałbym takiej opcji. Spójnia jest najlepszym klubem do rozwoju dla mnie w okolicy. Niedaleko się uczę, a na treningi mogę jeździć chyba tylko właśnie tam. Jak wcześniej napisałem „najlepszym klubem do rozwoju” i właśnie to się dla mnie liczy. Wiadomo, że rozgrywki o klasę wyższą niż te w jakich teraz występuję przyciągają, jednak jest to dla mnie bardziej motywujące, aby na tyle trenować, żeby móc występować w tych rozgrywkach na Spójni. W przyszłym sezonie będę ostatni rok juniorem. Wiąże się to z wieloma celami, w których zrealizowaniu może pomóc mi Spójnia, dlatego tam zostaję, a może na tyle zyskam uznanie trenera, że da mi szansę występów w drugiej lidze. Czemu nie? Ja na pewno będę się o to starać swoją pracą.

Jaki jest Twój cel na zbliżający się powoli III WTK Juniorów? Które miejsce będzie dla Ciebie sukcesem a które porażką?

- Celem jest solidna i dobra gra, na którą mnie stać. Chcę pokazać wszystko co potrafię, a wtedy nie będę bał się o wynik. Porażką będzie dla mnie kolejne miejsce poza szesnastką, do której nie wszedłem w tym sezonie, a sukcesem tak jak wspomniałem dobra gra, brak skrupułów, a przede wszystkim poradzenie sobie ze stresem. Jeśli chodzi o konkretne miejsce to sądzę, że pierwsza ósemka byłaby dobrym wynikiem. Na pewno nie ułatwi mi tego moje rozstawienie spowodowane słabymi występami na pierwszych dwóch WTK.

Damianowi dziękujemy za udzielenie wywiadu i życzymy udanego występu na zbliżającym się III WTK Juniorów oraz aby w przyszłości spełnił swe marzenie.

Rozmawiał: Dawid Wilamowski

 
Plik
 

M. Szczerkowska: "Na Mazowszu spędziłam całe dotychczasowe życie..."


z dnia: 2013-04-25

Charakterystyczne podskoki i okrzyki przy stole po wygranej akcji. Bardzo rzadko odpuszcza i grymasi podczas turnieju. Wiele lat spędziła w Nadarzynie jako zawodniczka miejscowego GLKS, stając się z czasem podstawową rakietką zespołu. Od sezonu 2012/2013 mieszka w Trójmieście, a na co dzień trenuje w gdańskim Ośrodku PZTS. Tym razem w roli głównej - Magdalena Szczerkowska.

Redakcja: Szkoda, że nie udało nam się spotkać osobiście, ale z drugiej strony dobrze, że znalazła się chwila, żeby zapytać Cię jak się mieszka nad Bałtykiem?

Magdalena Szczerkowska: To prawda, nareszcie można chwilę porozmawiać. Dziękuję, w Gdańsku bardzo dobrze. Wynajmuje bardzo przyjemne mieszkanie 300 metrów od morza. Jest gdzie chodzić na spacery i spędzać miło czas. Tym bardziej, że poznałam tu już wielu wspaniałych ludzi!

R.: Nie brakuje Ci Mazowsza?

M. S.: Na Mazowszu spędziłam całe dotychczasowe życie, więc to normalne, że tęsknię. Zostawiłam tam rodzinę i przyjaciół, choć i tak dość często się z nimi widuję - szczególnie przy okazji meczów ligowych w Sochaczewie.

R.: Jak wyglądają Twoje treningi w Gdańsku? Z kim na co dzień trenujesz?

M. S.: Mamy tu naprawdę mnóstwo silnych sparingpartnerów. Najwięcej trenuję jednak chyba z Kasią Grzybowską, Natalią Partyką i Martą Gołotą, a to ze względu na częste wspólne wyjazdy.

R.: Ile czasu spędzasz przy stole?

M. S.: Trenujemy standardowo dwa razy dziennie.

R.: Dużo wyjeżdżasz, zresztą jak zawsze. Kiedy trochę odpoczynku?

M. S. Do wyjazdów i pakowania walizek już dawno się przyzwyczaiłam. W czerwcu będę miała trochę odpoczynku od rakietki, ale jeszcze nie wiem jak ten czas wykorzystam. Mam nadzieję, że uda się złapać trochę oddechu.

R.: Plany na wakacje?

M. S.: Od lipca zaczną się już obozy w rożnych częściach Polski, czyli typowe przygotowania no nowego sezonu.

R.: Jakieś zmiany na nowy sezon?

M. S.: Chyba niewiele się zmieni - dalej planuję treningi w Gdańsku i mecze w Sochaczewie.

R.: Magda, bardzo Ci dziękuję i trzymam kciuki jeszcze mocniej niż do tej pory ;)!

M. S.: Bardzo dziękuję.


Magda Szczerkowska została powołana Indywidualne Mistrzostwa Świata Seniorów, które zostaną rozegrane w Paryżu w dniach 15-20 maja 2013. Skład reprezentantów Polski na ten turniej:

 
Natalia Partyka
Katarzyna Grzybowska
Magdalena Szczerkowska
Antonina Szymańska
Trener: Michał Dziubański


Daniel Górak
Paweł Fertikowski
Robert Floras
Wang Zeng Yi
Trener: Tomasz Krzeszewski

 
Plik
 

,,Zawsze najważniejszy jest singiel" - rozmowa z Tomaszem Lewandowskim


z dnia: 2013-03-07

Aktualny wicemistrz Polski w grze pojedynczej seniorów Tomasz Lewandowski wspomina 81. MP w Ostródzie, opowiada o Rzeszowie oraz o pracy z najmłodszymi.

Redakcja:  Z jakim celem pojechałeś do Ostródy?
Tomasz Lewandowski: Zdobyć medal. Zawsze najważniejszy jest singiel, więc celem nr 1. była pierwsza czwórka. Oczywiście na każdym turnieju walczę też w deblu i w mikście, więc w tych grach też chciałem zagrać jak najlepiej.

R.: Tytułu w grze podwójnej wspólnie z Jarkiem Tomickim nie udało się obronić...
T. L.: Niestety się nie udało, ale jestem bardzo zadowolony z brązowego medalu w grze mieszanej w parze z Agatą Pastor.

R.: Mistrzostwa Polski w Ostródzie na pewno możesz zaliczyć do udanych. Z formą trafiłeś idealnie. Czy przygotowywałeś się jakoś szczególnie do tego turnieju?
T. L.: Starałem się przede wszystkim utrzymać dobrą dyspozycję z III OTK seniorów i chyba się udało. Grałem dużo gierek punktowych i sporo czasu poświęcałem mocnym stronom, ale poza tym nie wprowadziłem szczególnych przygotowań.

R.: Który z pojedynków w Ostródzie był dla Ciebie najtrudniejszy?
T. L.: Mimo dramatycznego finału, najtrudniejszy był mecz z Danielem Bąkiem. Mimo, że zakończył się wynikiem 4:1 dla mnie, wymagał ode mnie wiele skupienia i walki.

R.: Finał z Danielem Górakiem...
T. L.: 2:1, 3:2 w setach...

R.: W siódmym secie 8:3 dla Ciebie...
T. L.: No tak...

R.: ?
T. L.: Nie wiem dlaczego nie udało mi się utrzymać przewagi do końca ostatniego seta. Czułem się bardzo dobrze. W ogóle nie myślałem podczas gry, że jestem już tak blisko zdobycia mistrzostwa. Starałem się walczyć o każdy punkt tak samo, jak w pierwszym czy drugim secie. 

R.: Zabrakło niewiele, ale z pewnością ten srebrny medal to ogromny sukces.
T. L.: Jestem z niego zadowolony.

R.: Oprócz przygotowań do rozgrywek Superligi oraz turniejów indywidualnych bardzo dużo czasu poświęcasz dzieciom, jako trener oczywiście.
T. L.: Z najmłodszymi tenisistami pracuje trzy razy w tygodniu, czyli łącznie ok. 6 godzin. Do tego dochodzą starty w turniejach i liga. Pomaga mi Karol Paśko - trener kadry województwa podkarpackiego.

R.: Jak duża jest ta grupa?
T. L.: Aktualnie mamy 25 dzieci, które regularnie biorą udział w zajęciach.

R.: Spełniasz się w takiej roli?
T. L.: Bardzo. Lubię pomagać dzieciom, szkolić je i dzielić się swoim doświadczeniem. Cieszę się, kiedy widzę jak się rozwijają i odnoszą pierwsze sukcesy. Jestem bardzo zmotywowany do tej pracy.

R.: Chyba bardzo dobrze czujesz się w Rzeszowie?
T. L.: Tak, to prawda. Tutaj czuję się jak w domu. Myślę, że zostanę na Podkarpaciu dłużej. 

R.: Tadeusz Czułno - bez niego nie byłoby chyba Waszego zespołu?
T. L.: To człowiek, który bardzo pomaga wszystkim zawodnikom w Rzeszowie. Przyzwyczaiłem się do jego osoby i bardzo dużo mu zawdzięczam.

R.: Cel na ten sezon w Superlidze?
T. L.: Środek tabeli jest optymalny. Przy dobrych wiatrach może pokusimy się o play-offy.

R.: A Twój cel jako trenera?
T. L.: Wyszkolić dzieci jak najlepiej, czyli tak, żeby zdobywały medale MP.

R.: O celach prywatnych nie rozmawia się publicznie, więc bardzo dziękuję Ci za poświęcony czas i życzę powodzenia!
T. L.: Było mi bardzo miło. Dziękuję






Rozmawiała Natalia Bąk



 
Plik
 

Piotr Kołaciński - trener i zawodnik Dekorglass Działdowo


z dnia: 2013-01-23


Redakcja: 19 stycznia 2013 Działdowo było gospodarzem finału Drużynowego Pucharu Polski. Zajęliście bardzo dobre 2 miejsce i przed turniejem zapewne wzięlibyście je w ciemno ?!

Piotr Kołaciński: Zapewne tak, bo jest to bardzo duży sukces całego zespołu. Jednak niedosyt pozostał, bo zwycięstwo było bardzo blisko. Jeszcze dziś czujemy ból porażki po meczu finałowym i czekamy na kolejną wygraną w lidze, która pozwoli nam o tym zapomnieć.

R. Zwycięstwo zapewniłoby start w pucharze ETTU.

P.K. Byłaby szansa pokazania się na arenie międzynarodowej, może za rok nam się uda.

R. Gwiazdą turnieju był Szymon Malicki, który nie przegrał żadnego pojedynku!

P.K. Szymek rozegrał świetne zawody, był od początku skoncentrowany i bardzo zmotywowany. Wygrał cztery mecze i udowodnił, że jest godny gry w Superlidze. Został wybrany najlepszym zawodnikiem Działdowa i otrzymał pamiątkowy puchar.

R. Nieco słabiej zagrał Artur Daniel...

P.K. Zagrał trochę poniżej swoich możliwości. Wiemy, że stać go na wiele więcej. Nie można odmówić jednak Lamie woli walki i ambicji, bo na pewno bardzo chciał zagrać jak najlepiej. Teraz przyjdzie czas na analizę i podsumowanie, ale i tak jestem pewien, że jest to zawodnik wartościowy i będzie mocnym punktem naszego zespołu.

R.
Czy nie myślałeś, aby do gry z Pawlicą desygnować Tomasza Sposoba?

P.K. Przed meczem wszyscy wspólnie rozmawialiśmy o tym. Tomek przyznał, że jest w dobrej formie, dobrze się czuje, lecz nie był w grze od początku turnieju i lepszą decyzją okazał się start Artura.

R.  Xu Wenliang zagrał na tyle, ile mógł?

P.K. Xu z Vrablikiem przegrał bardzo gładko, ale należy podkreślić, że Czech tego dnia rozgrywał bardzo dobre zawody. Natomiast cieszy pewna wygrana Xu z Jarkiem Tomickim (3:1). Nasz kolega zagrał również bardzo dobre gry deblowe w parze z "Lamą". Przypomnę, że nasi koledzy wygrali z mistrzami Europy juniorów Kulpa/Dyjas i minimalnie ulegli w finale całego turnieju pucharowego 2:3 parze Vrablik/Tomicki, prowadząc w piątym secie 9:7.

R. Macie wspaniałych kibiców, którzy bardzo licznie pojawiają się na Waszych meczach. Jak przyjęli zdobycie srebrnego medalu PP?

P.K. W trakcie zawodów na trybunach zasiadło około 200 kibiców, którzy pomagali nam przez 4 godziny! Bardzo im dziękujemy! Gorące podziękowania dla Pana Gabriela Chojaka, który po przegranym finale bardzo nas wspierał i pocieszał. Podkreślał, że mimo wszystko jest to dla nas ogromny sukces.

R. Pierwsza liga – pierwsza pozycja w tabeli. Udział w barażach nie jest chyba zagrożony. Szczególnie teraz, kiedy z GLKS Nadarzyn odszedł Ke ChenLi.

P.K. Gra w barażach o Superligę to nasz główny cel i na tym się koncentrujemy. Ciężko pracujemy na treningach, bo wiemy, o co walczymy. Mamy dobry skład personalny, organizacyjnie jest super i zasłużenie powinniśmy w przyszłym sezonie zagrać w najwyższej klasie rozgrywek.

R. 26 stycznia mecz z DOJLIDY WSFiZ Białystok, ale już 9 lutego mecz na szczycie z POLTAREX POGOŃ Lębork

P.K. Za dwa tygodnie będzie już jasne, kto zakończy rundę zasadniczą na pierwszym miejscu. Po ciężkim i wyrównanym  meczu z Lęborkiem na wyjeździe minimalnie wygraliśmy i w Działdowie to my będziemy faworytami!

R. Baraże to prawdopodobnie mecze z Trefl Zamość lub Roben Miekinia teoretycznie nie powinniście mieć problemów.

P.K. Mecze barażowe rządzą się swoimi prawami. To są dwumecze i do każdego należy podejść bardzo poważnie. Jeżeli nikomu nie przydarzą się kontuzje i  wystąpimy w optymalnym składzie, to powinniśmy awansować do Superligi.

R. Grasz wchodząc jako rezerwowy . 10 meczów = 10 zwycięstw!

P.K. Staram się jak najlepiej, ciężko trenuję i podchodzę do każdego meczu bardzo zmotywowany. Nie jest łatwo startować z ławki rezerwowych, lecz muszę wygrywać, żeby pokazać to moim podopiecznym.

R. Awansując do Superligi Działdowo wystąpi w składzie:

P.K. Och??? Czekaja nas rozmowy z prezesem i musimy założyć sobie pewne cele sportowe. Dopiero wówczas będzie wiadomo czy zostajemy w tym składzie, czy ktoś jeszcze dołączy do drużyny.

R. Nie wypada zapytać o Spójnię Warszawa i szanse na utrzymanie w 1 lidze.

P.K. Mam duży sentyment do tego klubu. Mam tam dużo znajomych, przyjaciół i wierzę, że Spójnia pozostanie w pierwszej lidze.

R. Dziękujemy za rozmowę i życzymy awansu do Superligi!

P.K. Bardzo dziękuję!



 
Plik
 

Zapracowana mama i zawodniczka ekstraklasy KS Spójni Warszawa - Małgorzata Sawecka


z dnia: 2013-01-16

Redakcja: Bardzo się cieszę, że nareszcie udało nam porozmawiać, mimo że telefonicznie.

Małgorzata Sawecka: Ja również się cieszę i bardzo dziękuję za propozycję tej rozmowy.

R. Do rozgrywek ekstraklasy dołączyłaś w trakcie sezonu. To było dla Ciebie zaskoczeniem? 

M. S
. Nie ukrywam, że znalazłam się w ekstraklasie dzięki Natalii. Bardzo się cieszę, że mogę występować w ekstraklasie. To sprawia mi wielką radość. Nie boję się i przede wszystkim mam z tego wielką frajdę.

R. Jak oceniasz poziom sportowy ekstraklasy kobiet? Czy według Ciebie istnieje realna szansa na wygranie jakiegoś meczu?

M. S. Być może Gniezno jest taką drużyną, ale musiałybyśmy zagrać koncertowo. Szczerze mówiąc myślę, ze raczej nie mamy szans na zwycięstwo i zdaję sobie sprawę z naszego spadku. Szkoda, ale mimo to cieszę się, że być może w przyszłym sezonie będę miała okazję występowania w 1. lidze, a to też dla mnie wielka szansa.

R. Czego nam brakuje w starciu z pozostałymi drużynami?

M. S. Myślę, że zdecydowanie ogrania i solidnego treningu. W naszym zespole Kasia Nowocin jest najlepsza, ale jak widać jeszcze jej tego brakuje. Te dziewczyny mają w sobie cwaniactwo, profesorskie zagrania, przygotowaną taktykę i nie zawsze wygrywają siłą. Ja wiem, że są od nas lepsze, dlatego nie stresuję się, że powinnam wygrywać.

R. Regularnie zaczęłaś występować w turniejach OTK. To chyba powód do dumy?

M. S. Przede wszystkim bardzo się ciesze, że zmieniły się przepisy. Dzięki temu mam szansę brać udział w turniejach OTK. Jestem bardzo zadowolona, że udało mi się wyjść z grupy i grać dalej. To na pewno było dużą niespodzianką dla mnie, ale również dla innych osób. Miałam okazję zmierzyć się z dziewczynami, które mają bardzo dobry bilans w 1. lidze. Dzięki dobrej grze w OTK zauważyłam u siebie progress. Mimo to najtrudniejszy jest dla mnie drugi dzień turnieju, w którym brakuje mi fizycznych sił do gry i walki. Mimo to jestem bardzo zadowolona, ze mogę walczyć w gronie najlepszych.

R. Pracujesz na zmiany, jesteś mamą, grasz w pingponga. Jak znajdujesz na to wszystko czas?

M. S. Szczerze mówiąc to dla mnie mały paradoks. Gram naprawdę bardzo mało, bo na więcej nie pozwalają mi pozostałe obowiązki. Tym bardziej dziwi mnie to, ponieważ teraz w meczach czy na turniejach gram lepiej niż do tej pory, kiedy trenowałam więcej. Praca na zmiany nie jest najłatwiejsza, ale ciesze się, że wszystko dobrze się układa. Na pewno brakuje mi czasu dla dziecka i chciałabym, żeby było go więcej, ale nie narzekam.

R. Czy jest jakaś zawodniczka, którą bardzo chciałabyś ograć?

M. S. Bardzo chciałabym zagrać z Tosią Szymańską, to takie moje małe marzenie. Lubię grać przeciwko obrończyniom, więc chciałabym się sprawdzić.

R. Który mecz w 1. rundzie ekstraklasy według Ciebie zagrałaś najlepiej, a który najsłabiej?

M. S. Najsłabiej zagrałam na pewno z Chinką z Częstochowy, nie miałam w nich żadnych szans. Jeśli chodzi o najlepszy, to trudno mi powiedzieć, ale na pewno było wiele momentów dobrych akcji, z nich jestem zadowolona.

R. Bardzo dziękujemy za rozmowę i życzymy powodzenia!

M. S. Dziękuję i wzajemnie.